wtorek, 25 sierpnia 2026

Armia, gwiazda i Jeremy Bentham. Na marginesie "Wojny i pokoju"

Tytuł „Wojna i pokój” przywołuje najpierw skojarzenie literackie, potem wpisuje płytę w naszą niełatwą współczesność, a wreszcie odkrywa zawarty w sobie kontrast. Kontrast ten jest ważny gdy chodzi o ideowy obrazu albumu. Można go unaocznić odwołując się nie tylko do samych idei, ale też do wyobrażeń geometrycznych oraz spraw rozgrywających się w przestrzeni.

 


Geometria przestrzeni może być mniej lub bardziej uporządkowana. Jeremy Bentham pod koniec XVIII wieku przedstawił wizję przestrzeni wyodrębnionej i zorganizowanej w szczególny sposób. Oto bryła w kształcie walca, stanowiąca wzór - jak ujął to sam autor - „budowy wszelkich zakładów, w których osoby wszelkiego rodzaju winny się znajdować pod nadzorem, w szczególności [budowy] więzień, ale też aresztów, fabryk, warsztatów, przytułków, lazaretów, manufaktur, szpitali, domów wariatów i szkół”.

Tak powstała idea panoptykonu – więzienia w postaci piętrowej budowli na planie koła, której oś stanowi wieża, a otaczają ją rozszerzające się cele. Ludzie w nich zamknięci mogą znajdować się pod ciągłą obserwacją – wystarcza niewielka liczba strażników. Właściwie nawet jeden człowiek może kontrolować wszystkich aresztantów. A jeśli jest on na swej pozycji niewidoczny… to może nie być go wcale, bo więźniowie i tak czują się permanentnie szpiegowani, nadzorowani, oceniani i… (można by tu dopisać wiele określeń ze sławnej listy Proudhona).

 


Taki konstrukt – coś, co nie jest nam całkowicie nieznane…

I choć panoptykon nie jest dosłownie obecny w tekstach „Wojny i pokoju”, to jednak przyszedł mi do głowy podczas poznawania albumu. Jako rewers - ideowe przeciwieństwo - innej regularnej formy geometrycznej, której obraz odciśnięty został na płycie. Gwiazdy.

Gwiazda – ośmioramienna – jest jednym z symboli, które towarzyszą Armii już od lat. Kształt taki może też wyświetlić się na ekranie wyobraźni, kiedy podążymy, dosłownie, za wersami utworu „W każdą stronę”: „Są zerwane moje więzy / zapłacone moje długi / (…) / więc chodźmy do kogoś / chodźmy do kogoś / w każdą stronę / w  k a ż d ą  s t r o n ę”.

 


Warto sięgnąć do źródeł ostatniego zacytowanego wersu. Oto jedna z pieśni neokatechumenalnych, ze słowami opartymi na wierszu LXXIV, autorstwa Rabindranatha Tagore, zawartym w zbiorze „Fruit-gathering” (wg Leopolda Staffa „Owocobranie”):

 

Są zerwane moje więzy,

Zapłacone moje długi,

Moje bramy pootwierane, oto idę w każdą stronę.


Oni skuleni w swoim kącie,

Przędą nadal bladą tkaninę swoich godzin,

Lub na powrót zasiadają w kurzu,

aby przeliczać swoje monety

I wołają mnie i wołają mnie, abym zawrócił.


Ale już mój miecz jest wykuty,

Włożyłem już zbroję,

Już mój koń się niecierpliwi, a ja pozyskam me królestwo.


(W wersji angielskiej, aprobowanej przez autora, brzmi to tak:

My bonds are cut, my debts are paid, my door has been opened, I go everywhere.
They crouch in their corner and weave their web of pale hours, they count their coins sitting in the dust and call me back.
But my sword is forged, my armour is put on, my horse is eager to run.
I shall win my kingdom.)


Mamy tu symboliczne obrazy, podobne do tych z dawniejszych piosenek Armii. Miecz, jak z  „Niewidzialnej…”, koń, niczym ten z „Podróży na Wschód”. Mamy też więzienie oraz gwiaździsty ruch, wychodzący z centralnego miejsca, na którym w panoptykonie opierała się niewola.

Zestawmy więc te dwie odmienne geometrie przestrzeni, panoptykon i gwiazdę.

Panoptykon to zamknięcie. Zamknięta przestrzeń, której kształt w dodatku może przywołać na myśl „siedzibę błądzących ciał”, Wyludniacza. W panoptykonie dostrzec też można karykaturalną realizację idei Bożej Opatrzności… W naszym zaś tekście panoptykon to dopowiedzenie, specyficzne wyobrażenie niewoli, więzienia, o których mowa w utworach „Pielgrzymka” i „W każdą stronę”. I teraz, jeśli na panoptykon nałożymy obraz gwiazdy, to okaże się, że w jego centralnym punkcie następuje rozbłysk! Przestrzeń, którą panoptykon zamyka, nagle zaczyna się otwierać, a promienie rozbiegają się „w każdą stronę”.

Gwiazda, o której teraz mowa, może przebić ciemności, jak te z „Wielkiego lasu”. Może przeświecać obszary rzeczywistości, zarysowane w „Wołaniu”. Jej światło można dostrzec wśród chmurnych, rozległych przestrzeni, których niezmierzone obszary przywołują dźwięki, generowane w różnych miejscach płyty przez instrumenty Jacaszka. A idea wolności, która się z nią wiąże, to dobra wiadomość dla zagubionych i opuszczonych, dla więźniów, aresztantów, robotników, podwładnych, wariatów, pensjonariuszy rozmaitych zakładów oraz uczniów, że nawiążę do przywołanego wcześniej, rozbudowanego tytułu dzieła Jeremiego Benthama. Więzienie może zniknąć.

 


Tyle, że ma ona – ta gwiazda, symbolizująca wyjście na wolność - charakter metafizyczny. I ma wiele wspólnego - jak podpowiada logika innych tekstów płyty - z miłością i śmiercią, z doświadczeniem tych właśnie rzeczywistości, a to już sprawy dość daleko wychodzące poza wąskie, symetryczne ramy niniejszego tekstu.


Niemniej…